To ciasto znane (prawie) wszystkim Polakom robiłam kiedyś daaawno temu, rozpoczynając swoje kuchenne przygody. Teraz przeciętna szarlotka wydaje mi się nudna, a rajcują dopiero zaskakujące połączenia smakowe. Na przykład kwaśno-czekoladowe. Tym bardziej, że jeszcze trwa „Czekoladowy weekend”.

Sypana szarlotka czekoladowa

(średnia blaszka)

  • kasza manna (1 szklanka)
  • mąka pszenna (1 szklanka)
  • proszek do pieczenia – 2 łyżeczki
  • cukier kryształ (1/2 szklanki)
  • jabłka raczej kwaśne niż słodkie (1 kg)
  • czekolada – najlepiej gorzka lub mix z mleczną lub białą (2 tabliczki w sumie)
  • sok z 1/2 cytryny lub limonki
  • 150 g bardzo zimnego masła
  • cynamon (około 2 łyżki) i cukier kryształ do posypania (w sumie 5-6 łyżek)

Kaszę, mąkę, proszek i cukier mieszamy w misce. W drugiej misce ucieramy jabłka (na grubych oczkach) i mieszamy z sokiem z cytryny oraz z połamaną na kostki czekoladą.  Rozgrzewamy piekarnik. Blaszkę smarujemy obficie masłem (lub wykładamy papierem do pieczenia wysmarowanym masłem).

Na wytłuszczoną blachę sypiemy łyżką pierwszą warstwę ciasta (czyli proszku z  kaszy i mąki), niezbyt grubo – powinno nam zostać jeszcze na dwie kolejne warstwy. Na to wykładamy połowę przygotowanych jabłek z czekoladą. Ponownie warstwę ciasta, ponownie jabłka z czekoladą… i ostatnią warstewkę ciasta. Teraz bierzemy z lodówki masło, kroimy je w cienkie plastry i układamy na wierzchu tak aby pokrywało dość szczelnie powierzchnię.

Ostatnią warstwą, którą obsypujemy wierzch jest cynamon (obficie!) oraz kilka łyżek cukru. Po upieczeniu ta górna warstwa będzie cukrowa, cynamonowa… i chrupka.

Wkładamy ciasto do piekarnika. Pieczemy na małym ogniu (temperatura ok. 160-180 stopni, trudno powiedzieć… brak termometra) przez 1h-1h 15min.

Kiedy jest już złote albo rumiane, możemy wydłubać widelcem kawałek wraz ze spodem na spróbowanie, żeby mieć pewność że całe jest upieczone. Jeśli jest – wyjmujemy i najlepiej od razu jemy. Trochę się rozpada tak na świeżo, ale nie ma to jak ciepła szarlotka z rozpływającą się czekoladą przy oknie za którym sypie śnieg!

<p style=”text-align: justify;”><a href=”https://fastfeast.files.wordpress.com/2011/01/zaatar2.jpg”><img class=”alignnone size-full wp-image-486″ title=”zaatar2″ src=”https://fastfeast.files.wordpress.com/2011/01/zaatar2.jpg&#8221; alt=”” width=”575″ height=”383″ /></a></p>
<p style=”text-align: justify;”>Składniki „zacieru” można po prostu wymieszać (suszone zioła powinny być mocno rozdrobnione), albo jeśli chcemy uwolnić aromat sezamu i uzyskać bardzo drobną konsystencję – zmiksować w młynku do kawy. Bedzie to sypko-lepkie, ale można przechowywać bez obawy spleśnienia w szczelnie zamkniętym, suchym pojemniku… nie wiem jak długo ale spokojnie kilka miesięcy.</p>
<strong>Ziemniory na zacierze
</strong> 

<strong> </strong>(dla 2 osób)<strong> </strong>

<strong> </strong>
<ul>
<li>0,75-1 kg ziemniaków (pokrojone w kostkę)</li>
<li>za’atar (3-4 łyżki)</li>
<li>papryka w płatkach aleppo pepper (ja mam paczuszkę pod nazwą pul biber) – do smaku (uwaga-bardzo ostre)</li>
<li>sok z 1 cytryny lub limonki</li>
<li>oliwa z oliwek (4 łyżki)</li>
</ul>

Reklamy