Wycieczkami lato się zaczęło i jakoś niepostrzeżenie jesteśmy w sierpniu, a blog leży odłogiem. Po prostu nie chce nam się sterczeć w kuchni! To chyba normalna przypadłość o tej porze roku, zwłaszcza jeśli ma się pod ręką świeże warzywa i owoce z ogródka dziadka a główny posiłek dnia w żywym ogniu jest pieczony 🙂

Już niedługo poprawimy się, mogę to obiecać bo kilka przepisów mam w trakcie opracowania i kilka do prędkiego wypróbowania.

Żeby nie było – w czerwcu i lipcu jedliśmy dużo i dobrze.

Reklamy