Kotleciki, które pamiętam jeszcze z moich pierwszych kulinarnych prób z czasów nastoletnich. Przekonałam nimi Wojtka, że kalafior może być smaczny!

Kotleciki z pora i kalafiora

  • nieduży kalafior
  • 1 cebula
  • 1 por średni
  • 3 łyżki kaszy manny
  • pół pęczka zielonej pietruszki (chyba że nie lubimy)
  • trochę posiekanego szczypiorku
  • świeżo zmielony pieprz
  • 1/4 łyżeczki soli
  • szczypta kurkumy
  • ewentualnie – trochę bułki tartej do zagęszczenia, jeśli nie dajemy rady ulepić kotleta z tej masy
  • panierka: roztrzepane jajko i bułka tarta
  • masło i olej do smażenia

Kalafior gotujemy, najlepiej na parze, do momentu aż będzie dość miękki ale jeszcze jędrny. Nie rozgotowujemy kalafiora! Gdy przestygnie, rozgniatamy widelcem (nie musi być to miazga, kawałeczki około 0,5 cm i małe różyczki są OK).

Cebulę kroimy w kosteczkę, por w cieniutkie półkrążki lub także w kostkę. Na kawałku masła i 2-3 łyżkach oleju smażymy, dodając w podanej kolejności: kurkumę (1 sekunda), cebulę i pora (te dwa wrzucam razem). Co pewien czas mieszając, dusimy około 10 minut (aż por i cebula będą miękkie).

W misce mieszamy kalafior i podsmażone warzywa. Dodajemy zieloną pietruszkę, szczypior, sól, pieprz, kaszę manną i ewentualnie bułkę tartą do zagęszczenia masy. Wszystko mieszamy dość dokładnie. Odstawiamy na około 30 minut (w tym czasie kasza manna napęcznieje i nie będzie zgrzytać między zębami) lub dłużej.

Szybko lepimy niezbyt duże kulki (4-5 cm średnicy), panierujemy je w jajku i bułce. Odstawiamy na 15-30 minut.

Smażymy na rozgrzanej patelni, na maśle z olejem. Dopiero po wrzuceniu na patelnię zaczynamy je lekko rozpłaszczać, stopniowo formując kotleciki. Ilość masła i oleju a także poziom płomienia / grzałki dobieramy według wielkości kotlecików i stopnia przypalalności naszej patelni.


Advertisements