Soczewica w roli głównej, przepis łatwo poddaje się dowolnym modyfikacjom – każdy może tu dorzucić coś od siebie. Dobrze smakuje na zimno, na kanapce albo sam. Nadaje się też na gorąco jako pieczeń obiadowa.

W internetach chodzi pod nazwą „Pasztet A. Kręglickiej” – ale umówmy się, było się wegetarianami before it was cool i zanim nas podłączyli do sieci 🙂

Pomidorowy pasztet ze soczewicy

  • 1 i 1/2 szklanki soczewicy czerwonej (lub czerwonej i zielonej razem)
  • 2 cebule
  • 1 marchewka
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 1 czerwona papryka
  • 3 łyżki przecieru pomidorowego
  • 3 łyżki kaszy manny
  • łyżeczka papryki w proszku (dałam wędzoną ostrą)
  • 1/2 łyżeczki nasion kminu rzymskiego (kuminu)
  • szczypta kurkumy
  • 1 łyżeczka mielonego siemienia lnianego rozmieszanego w 3 łyżkach gorącej wody (zamiast jajka – aglutynuje tak samo)
  • 2-3 łyżki oliwy
  • z reguły dorzucam garść prażonych nasion słonecznika (tym razem pominęłam)
  • olej do smażenia

Soczewicę gotujemy w odpowiedniej ilości wody aż do miękkości (a nawet lekkiego rozgotowania). Można dodać kawałeczek ‚rosołku’ lub 1/4 łyżeczki soli.

Cebulę kroimy w kosteczkę, paprykę w cieniutkie paski, marchew ucieramy na grubych oczkach tarki. Na 2-3 łyżkach oleju smażymy, dodając w podanej kolejności: kurkumę i kmin rzymski (2-3 sekundy), czosnek (1 sek.), dorzucamy paprykę w proszku cebulę, paprykę i marchewkę. Co pewien czas mieszając, smażymy około 10 minut. Dorzucamy przecier pomidorowy i dusimy jeszcze z 5 minut.

Gdy soczewica już ugotowana, warzywa uduszone i wszystko przestygło, mieszamy całość w misce, dosypujemy kaszę mannę, dolewamy oliwę i dodajemy przygotowany „kisielek” z siemienia lnianego. Miksujemy wszystko (nie musi być na gładko, no chyba że lubimy). Odstawiamy masę na około 30 minut lub na dłużej. Jeśli dodajemy nasiona słonecznika – część wrzucamy do masy, częścią posypujemy z wierzchu.

Gotową masę pasztetową wykładamy do foremki keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w 180 stopniach przez około 60 minut.

Na ciepło pyszny, dopiero na zimno po odstaniu kilku godzin ładnie się kroi.

Advertisements