Basbousa czy hareesa to ciasto z Bliskiego Wschodu, szybkie, mało pracochłonne i całkiem efektowne. Przepis zaczerpnęłam z arabskie.pl, zmieniając po drodze to i owo. Sprawdziłam czy zjadliwe w trakcie wielkanocnej soboty oraz na jednej parapetówce. Jak na razie – wszystkim smakowało – i mi też – więc gorąco polecam 🙂

ciastar3

Basbousa – arabskie słodkości

         Ciasto

  • 2/3 szklanki kaszy mannej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 7 płaskich łyżek miodu (u mnie gryczany który dodaje niesamowitego aromatu)
  • 2/3 szklanki rodzynek
  • 3 łyżki wiórków kokosowych
  • 3 kopiaste łyżeczki cynamonu
  • 250 ml gęstego jogurtu typu „greckiego”
  • 50 g masła (podgrzać do roztopienia)
  • do ozdobienia: kilkanaście kawałków orzecha włoskiego (lub innych orzechów / migdałów)
  • masło do wysmarowania formy

        Syrop

  • 2/3 szklanki cukru
  • 1/3 szklanki wody
  • sok z 1 cytryny

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni.

Suche składniki ciasta mieszamy, dodajemy tłuszcz i jogurt oraz bakalie. Mieszamy drewnianą łyżką do połączenia składników. Masa powinna być gęsta, kleista, nie lejąca. Tortownicę średnicy 25 cm smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto wykładamy na papier, starając się aby powierzchnia była równa (wygładzamy łopatką lub nożem). Przed pieczeniem kroimy nożem (zwilżając go wodą w miarę potrzeby, wtedy nie będzie się kleić) w romby. Ozdabiamy każdy rombik kawałkiem orzecha, wciskając go w ciasto. Wstawiamy do piekarnika. I robimy syrop.

ciastar1

Zagotowujemy w rondelku wszystkie składniki i zostawiamy na malutkim ogniu na 10-15 minut. Syrop odparuje i lekko zgęstnieje.

Ciasto pieczemy aż się zezłoci (zaczną brązowieć brzegi). U mnie było to ok. 45 minut w 180 stopniach (czas pieczenia może być krótszy w innych piekarnikach!). Wtedy, nie wyłączając piekarnika, wyjmujemy ciasto, polewamy równomiernie syropem (nie martwimy się, że syropu jest jakby za dużo, im więcej, tym głębiej przesiąknie nim nasz deser 🙂 – i z powrotem do pieca na 5 minut.

Potem odstawiamy do wystudzenia (choć kusi!). Teraz fajne jest to, że ciasto można kroić ale nie trzeba: zrobiliśmy to już wczesniej. Po upieczeniu basbusa daje się łatwo odrywać po kawałku.

Smacznego! Nie obrażę się jak ktoś napisze czy go zachęciłam 🙂

ciastar2

Advertisements