Wegańskie ciasto bezglutenowe z białą czekoladą

Ten wypiek ulega anihilacji z prędkością odwrotnie proporcjonalną do jego masy. Dlatego najlepiej od razu wyprodukować z podwójnej porcji w większej blasze.

Wegańskie ciasto z masłem orzechowym i białą czekoladą. Przepyszne

(na okrągłą blaszkę 25 cm średnicy)

  • 1/2 szklanki mąki owsianej
  • 1/3 szklanki mąki amarantusowej
  • 1/4 szklanki mąki kaszy kukurydzianej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (płaska)
  • 1/4 szklanki brązowego cukru
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1 łyżka octu
  • 1/2 szklanki musu jabłkowego
  • 1/3 szklanki mleka sojowego lub innego roślinnego
  • 2 kopiaste łyżki masła orzechowego (wymieszać z mlekiem)
  • 2 łyżki oleju
  • 100 g białej czekolady posiekanej w kawałki

posypka:

  • 1/2 szklanki migdałów
  • 2 łyżki cukru brązowego
  • 1 łyżka cynamonu

Najpierw wymieszać składniki posypki i odstawić/ Wymieszać suche: mąki, cukier, spulchaniacze, dodać mokre i mieszać do połączenia. Czekoladę dorzucić na końcu, wymieszać. Piec w rozgrzanym piekarniku (u mnie ok.190 st) od 40 minut do 60 (zależy od piekarnika) aż będzie mocno zrumienione.

ciacho03

Trudno mi wymyślić coś więcej poza epitetami. Przepis oryginalny, który kiedyś dawno temu spisałam sobie już nie wiem skąd, różnił się w kilku istotnych szczegółach. Po wzbogaceniu go masłem orzechowym, dodaniu posiekanej białej czekolady, która lekko karmelizuje się w pieczeniu, zamianie mąki pszennej na bezglutenowe cuda, wyszło naprawdę niesamowite ciasto. Idealne aspekty tego ciasta:

1) konsystencja

2) smak

3) aromat

Istotne czynniki pozwalające mi założyć z wysokim prawdopodobieństwem że będę je piec namiętnie i z rozkoszą, to m.in.:

4) prostota przygotowania

5) bezglutenowość

6) biała czekolada i masło orzechowe

7) oraz punkty 1,2 i 3

ciacho02

Kofta kozia & jaglana z suróweczką

Zdrowe a bardzo smaczne. Wpisałam w google „kozi ser+kasza jaglana” – znalazł się fajny przepis na blogu EkoQchnia, który podaję po małych modyfikacjach.

kofta3

    Kofta z kaszy jaglanej i koziego sera

  • szklanka kaszy jaglanej
  • 2 i 1/2 szklanki wody
  • 2 ząbki czosnku
  • szczypta kurkumy
  • 2 łyżki oliwy
  • 200 g koziego sera śmietankowego
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej lub kaszy kukurydzianej
  • pół pęczka siekanego szczypiorku, kilkanaście listków bazylii
  • 1 mała cebulka posiekana drobno (u mnie dymka)
  • po 1/2 łyżeczki: curry, garam masala, mielonej kolendry, papryki wędzonej łagodnej lub zwykłej papryki w proszku
  • świeżo zmielony pieprz do smaku
  • kilka łyżek mąki kukurydzianej (+ ewentualnie prażone ziarna sezamu) – na panierkę
  • 100 g zimnego, twardego masła
  • Surówka z pomidora i ogórka

  • 2 duże pomidory
  • 1 duży ogórek
  • 20 zielonych oliwek nadziewanych papryką
  • 1 mała cebulka czerwona
  •         Sos: sok z 1/3 cytryny

  • 1 łyżeczka łagodnego octu (u mnie ocet słodowy)
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 płaska łyżeczka cukru brązowego
  • sól, pieprz do smaku

Kaszę płuczemy kilkakrotnie w zimnej wodzie (na koniec woda po płukaniu powinna być przejrzysta) i gotujemy pod przykryciem w wodzie z dodatkiem kurkumy i 2 łyżek oliwy (około 20 minut). Uwagi dla nie mających doświadczeń z jaglanką: nie mieszamy jej podczas gotowania, po ugotowaniu odstawiamy w garnku do ostygnięcia (podczas gotowania przywiera do ścianek, jeśli damy jej trochę czasu – problem zniknie).
Zimną kaszę mieszamy z cebulą, czosnkiem, serem, mąką, ziołami i przyprawami. To nie pomyłka – jajka nie potrzeba – z masy bardzo łatwo lepią się kulki lub kotlety. Obtaczamy je w mące kukurydzianej (z prażonym sezamem).

kofta2

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni.

Układamy kofty w naczyniu żaroodpornym, na każdym kładziemy kawałek masła. Przykrywamy folią aluminiową i pieczemy około 20 minut. Moje piekłam zbyt długo i skutek był jak na zdjęciu – zaczęły się nieco rozpływać (smaku nie zmieniły, są super). Poniżej kofta pieczona:

kofta1

… i smażona 🙂 Koftę można też usmażyć na głębokim oleju (jeśli używamy sezamu, to ziaren nieprażonych – i musimy być przygotowani na kanonadę na patelni – sezam podczas smażenia „strzela” – uwaga na oczy!)

kofta4

Łosoś i szpinak w kotlecie pieczone

Mieszkam nad morzem i w dodatku jest u nas Hala rybna,* z czego się niezwykle cieszę i chętnie korzystam. Prezentowane danie podtrzymuje klimat sentymentalno – barowy z poniższej fotografii: rybny kotlet podany z surówką z marchewki i ziemniaczanym piuree. Tylko, że w wersji luksusowej – zamiast dorsza – łosoś. Zamiast smrodku palonego oleju – elegancko upieczony ten kotlecik. Mniam!

2011-01_rozne_(31)_liki

Pieczone kotleciki z grillowanego łososia i szpinaku

  • 3 duże garście świeżego szpinaku lub mała paczka mrożonego
  • 2 ząbki czosnku
  • szczypta kurkumy
  • 500 g mięsa z łososia (surowy)
  • 2 łyżki octu balsamico winnego lub słodowego
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • kilka łyżek oliwy
  • sól, świeżo zmielony pieprz
  • 3 łyżki mąki kukurydzianej
  • 1 jajo
  • świeża zielenina: garść listków zielonej pietruszki, pół szklanki siekanego szczypiorku, kilkanaście listków bazylii
  • do pieczenia: 100 g zimnego, twardego masła

Na średniej patelni rozgrzewamy 2 łyżki oliwy, wrzucamy rozdrobniony czosnek, kurkumę, smażymy kilka sekund i wrzucamy szpinak. Dusimy około 10-15 minut, aż będzie miękki. Doprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy.

Mięso z łososia wrzucamy na patelnię grillową, lekko natłuszczoną oliwą. Często mieszając i obracając, w trakcie grillowania polewamy octem i sosem sojowym. Doprawiamy pieprzem i ewentualnie dosalamy.

Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. W misce łączymy szpinak i rybkę z pozostałymi składnikami. Z powstałej masy formujemy kotleciki. Układamy je w naczyniu żaroodpornym. Na każdy kotlecik kładziemy kawałek masła.

losos3

losos2

Naczynie przykrywamy kawałkiem folii aluminiowej. Pieczemy około 20-30 minut do zrumienienia. Ja obróciłam je w trakcie pieczenia, ale nie wydaje mi się żeby to było konieczne (zapewne zależy od piekarnika).

Podajemy jak lubimy, u nas jak widać:**

losos1

/* Zdjęcie przedstawia halę rybną w jej szacie zimowej. Co ma się nijak do dzisiejszej pogody (Gdynia 25,5 stopni C), zatem jako że innego zdjęcia nie posiadam, dodałam efekt wiosennych odblasków i zaświetleń na tym zimowym.

/** tak na serio to tej marchewki zrobiłam tylko trochę, wpasowała się mi się w koncepcję talerza z Cristalu a poza kadrem czekała miska sałaty, którą jem do wszystkiego 😛

Słodko po arabsku – Basbousa

Basbousa czy hareesa to ciasto z Bliskiego Wschodu, szybkie, mało pracochłonne i całkiem efektowne. Przepis zaczerpnęłam z arabskie.pl, zmieniając po drodze to i owo. Sprawdziłam czy zjadliwe w trakcie wielkanocnej soboty oraz na jednej parapetówce. Jak na razie – wszystkim smakowało – i mi też – więc gorąco polecam 🙂

ciastar3

Basbousa – arabskie słodkości

         Ciasto

  • 2/3 szklanki kaszy mannej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 7 płaskich łyżek miodu (u mnie gryczany który dodaje niesamowitego aromatu)
  • 2/3 szklanki rodzynek
  • 3 łyżki wiórków kokosowych
  • 3 kopiaste łyżeczki cynamonu
  • 250 ml gęstego jogurtu typu „greckiego”
  • 50 g masła (podgrzać do roztopienia)
  • do ozdobienia: kilkanaście kawałków orzecha włoskiego (lub innych orzechów / migdałów)
  • masło do wysmarowania formy

        Syrop

  • 2/3 szklanki cukru
  • 1/3 szklanki wody
  • sok z 1 cytryny

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni.

Suche składniki ciasta mieszamy, dodajemy tłuszcz i jogurt oraz bakalie. Mieszamy drewnianą łyżką do połączenia składników. Masa powinna być gęsta, kleista, nie lejąca. Tortownicę średnicy 25 cm smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto wykładamy na papier, starając się aby powierzchnia była równa (wygładzamy łopatką lub nożem). Przed pieczeniem kroimy nożem (zwilżając go wodą w miarę potrzeby, wtedy nie będzie się kleić) w romby. Ozdabiamy każdy rombik kawałkiem orzecha, wciskając go w ciasto. Wstawiamy do piekarnika. I robimy syrop.

ciastar1

Zagotowujemy w rondelku wszystkie składniki i zostawiamy na malutkim ogniu na 10-15 minut. Syrop odparuje i lekko zgęstnieje.

Ciasto pieczemy aż się zezłoci (zaczną brązowieć brzegi). U mnie było to ok. 45 minut w 180 stopniach (czas pieczenia może być krótszy w innych piekarnikach!). Wtedy, nie wyłączając piekarnika, wyjmujemy ciasto, polewamy równomiernie syropem (nie martwimy się, że syropu jest jakby za dużo, im więcej, tym głębiej przesiąknie nim nasz deser 🙂 – i z powrotem do pieca na 5 minut.

Potem odstawiamy do wystudzenia (choć kusi!). Teraz fajne jest to, że ciasto można kroić ale nie trzeba: zrobiliśmy to już wczesniej. Po upieczeniu basbusa daje się łatwo odrywać po kawałku.

Smacznego! Nie obrażę się jak ktoś napisze czy go zachęciłam 🙂

ciastar2

Zapiekanka z ziemniaków (najlepsza)

Nasze ulubione:

Ziemniaczki pieczone

(porcja dla 2 osób)

  • 750 g ziemniaków
  • 1 duża cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 cytryna
  • ok. 50 g zimnego, twardego masła
  • sól, pieprz

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni C. Ziemniaki kroimy w kawałki lub plastry, niezbyt duże (grubości 2-3 cm). Cebulę w piórka. Połowę cytryny kroimy w cieniutkie plastry albo, jeśli skóra jest gruba, wyjmujemy sam miąższ i kroimy na kawałki. Czosnek obieramy z łupinek i kroimy w poprzek na plasterki. Wszystko wrzucamy do naczynia żaroodpornego, mieszamy. Skrapiamy sokiem wyciśniętym z drugiej połówki cytryny. Solimy, pieprzymy dość obficie. Wyjmujemy z lodówki masło. Plasterki masła układamy na wierzchu zapiekanki (jak na zdjęciu).

img2013-02-24_16-40-08

Pieczemy około 40 minut, aż ziemniaki będą mięciutkie. Aby zbyt mocno się nie rumieniły i nie wysychały na wierzchu, warto w trakcie pieczenia przykryć całość folią aluminiową na czas mniej więcej 20 minut.

img2013-02-24_18-04-22

img2013-02-24_18-06-30

Sezamie otwórz się czyli najlepsze bajaderki (także recykling poświątecznych ciast)

Bajaderek nikomu przedstawiać nie trzeba, ale te są wyjątkowe! Sezamkowe (dla Wojtusia, który lubi sezamki) i piernikowe. Trywialne wręcz w przygotowaniu.

Odpowiednio urozmaicone bajaderki można postawić na stole zarówno na imprezie np. chóralnej czy pracowej albo na świętach z rodziną – a potem pozostaje ze skromnym uśmiechem słuchać ekstatycznych jęków zachwytu albo co najmniej pochwał od nielubiących „zwykłych” bajaderek uczestników kolacji.

baja2

Bajaderki piernikowe w białej czekoladzie

(ok. 30-40 sztuk, zależnie od wielkości)

  • 350 g piernika/krajanki piernikowej/pierniczków
  • 350 g ciasta typu babka (może być zakalec!) lub zwykłych herbatników (typu petit beurre)
  • 2/3 szklanki rodzynek
  • 120g gęstego dżemu (u mnie powidła śliwkowe)
  • 2 kopiaste łyżki gorzkiego kakao
  • 1/2 szklanki siekanych migdałów / płatków migdałowych
  • 2 kopiaste łyżki przyprawy korzennej / do piernika
  • 1/2 szklanki mleka sojowego
  • opcjonalnie: 4 łyżki rumu
  • polewa: tabliczka białej czekolady
  • garść kandyzowanych skórek z pomarańczy

Bazę stanowią ciasta – mogą być już nie pierwszej świeżości ciasta poświąteczne, mogą być niewyrośnięte babki 🙂 Ja rzadko piekę więc przeważnie używam gotowej mięciutkiej babki marmurkowej z Biedry, ostatnio rzucili też krajankę piernikową.

Ciasta rozkruszamy (robię to nie otwierając opakowania – ugniatam na miazgę a potem wysypuję gotowe okruchy do miski). Dodajemy namoczone wcześniej we wrzątku rodzynki (oczywiście bez wrzątku), kakao, przyprawę korzenną, dżem, część mleka (lepiej dozować, żeby nie wyszła nam zbyt rzadka i klejąca masa), rum. Ugniatamy, aż powstanie masa z której daje się formować kulki (u mnie – wielkości orzecha włoskiego). Jeśli za suche – dolewamy łyżkę mleka, sprawdzamy czy wystarczy i tak dalej do momentu aż będzie gotowe i ulepimy z całości kulki.

Białą czekoladę łamiemy w kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub naczynku do fondue (u mnie świetnie sprawdza się taki ceramiczny zestawik z podgrzewaczem). Mieszamy, kiedy duża część jest już roztopiona zaczynamy oblewać przygotowane bajaderki. Na jeszcze nie zastygniętą polewę sypiemy po kilka skórek pomarańczowych. Oczywiście mogą to być inne smaczne ozdoby – migdały, orzechy, wiórki kokosowe czy co tam lubimy.

Gotowe bajaderki wstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny – polewa powinna stwardnieć a bajaderki nabrać smaku 🙂

baja1

Bajaderki sezamkowe

(ok. 30-40 sztuk, zależnie od wielkości)

  • 200 g sezamków pokruszonych
  • 600 g ciasta typu babka (może być zakalec!) lub zwykłych herbatników (typu petit beurre) lub pierniczków
  • 1/2 szklanki rodzynek
  • 120g (słoiczek) gęstego dżemu (u mnie powidła śliwkowe)
  • 1/2 szklanki mleka sojowego
  • 4 kopiaste łyżki gorzkiego kakao
  • opcjonalnie: 4 łyżki rumu
  • polewa: tabliczka gorzkiej czekolady
  • garść wiórków kokosowych

Przygotowanie identyczne jak wyżej, tyle że dodajemy pokruszone sezamki (oczywiście można uzupełnić o inne lubiane bakalie). Premiera tej wersji odbyła się u nas wczoraj na pre-Wigilii i chyba od smakoszy dostały coś w rodzaju Oscara czy innego Fryderyka wśród bajaderek. Polecam 🙂

baja3

Ciasteczka czekoladowo – imbirowe

Na wigilię i Święta. Kto lubi nietypowe, orientalne i rozgrzewające (!) smaki lub nie chce czekać aż zmiękną mu pierniki – temu polecam te wspaniałe, kruche, very czekoladowe i lekko ostre ciasteczka.

Skorzystałam z przepisu z takiej ‚książki w puszce’ (jest na zdjęciach) – zawiera zestaw przepisów na ciasteczka. [Dziękuję za ten prezent kochanej Ani – dyrygentce chóru, w którym radośnie śpiewam i menadżeruję :)] Trochę zmieniłam skład i proporcje, zmniejszyłam zdecydowanie ilość cukru, propozycję rozwałkowania ciasta dało się między bajki włożyć. Pominęłam propozycję kuwertury z białej czekolady i pistacji, może następnym razem. Efekt kompletnie inny niż na zdjęciu z książeczki 🙂 tak czy siak – wyśmienity.

imbirowe4

Ciasteczka czekoladowo – imbirowe

(ok. 30 sztuk)

  • 100 g rodzynek
  • 125 g gorzkiej czekolady
  • 60 g świeżego korzenia imbiru
  • 1 małe jajko
  • 100 g miękkiego masła
  • 50 g cukru
  • mała paczka cukru waniliowego
  • 200 g mąki
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Czekoladę siekamy w niezbyt grubą kostkę, rodzynki także na drobne kawałki. Imbir obieramy ze skórki, ucieramy na drobnych oczkach tarki.

imbirowe1

Miksujemy przez około 10 minut masło, cukier i cukier waniliowy, potem po trochu dodajemy jajko (uważamy aby masa się nie zwarzyła). Dodajemy mąkę z proszkiem do pieczenia, rodzynki, czekoladę i imbir i miksujemy jeszcze przez chwilę lub mieszamy drewnianą łyżką aż powstanie gładkie ciasto. Moje było raczej lepiące i nie nadawało się do wałkowania.

Zawijamy w folię i chłodzimy przez około godzinę w lodówce (ja wkładam na 20 minut do zamrażalnika).

Piekarnik rozgrzewamy do 170-180 stopni (trzeba będzie uważać aby się nie przypaliły). Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wykładamy kuliste kupki ciasta i rozpłaszczamy na okrągłe herbatniki.

Pieczemy około 12-15 minut z każdej strony (dotyczy to  mojego piekarnika gazowego, który ma tendencję do mocnego przypiekania spodu). Zaglądałam kilkakrotnie pilnując, żeby się nie przypaliły.

Jeszcze ciepłe prosto z blachy smakują niebiańsko. Można też zamknąć w pudełku i przechować kilka dni do Wigilii.

imbirowe2

imbirowe3